RSS
czwartek, 03 stycznia 2008
pierwszy i drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia

taaaaaaaak, Święta to jest to, co zdecydowanie tygryski lubią najbardziej:)

tak pysznie i wyśmienicie i prawie rodzinnie to dawno nie miałem. W sumie prawie obcy sobie ludzie (prawie bo poznani niewiele wcześniej - kilka miesięcy) życzą sobie wszystkiego najlepszego, dzielą się swoimi potrawami, każdy czuje się wyśmienicie i daje temu upust, oczywiście tylko DonPedro ledwo sie zasymilował z nami na czas Wigilii :)

po prostu laba, przejadłem się i muszę troszkę poćwiczyć bo jak tak dalej pójdzie to i Święte Boże nie pomoże...;)

wczoraj z Angela znaleźliśmy super przecenę poświąteczną na laptopy:D 1/3 ceny taniej, szczęka opadła mi z wrażenia i dziś sobie kupiliśmy:) szkoda tylko, że każdy z nowych lapich jest zaopatrzony tylko Windows Vistę...po prosu porażka totalny badziew ale jak to mawiają: "lubi się to co się ma" wiec cóż mogłem zrobić? brać i nie gadać....

 

trochę czasu minęło od świąt..., Sylwester :) no cóż w tym kraju ludzie nie bawią się spontaniczne...niestety kraje protestanckie mają to do siebie, że ludzie wydają się zbyt zestresowani, zbyt chłodni w obejściu i zbytnio nierozrywkowi. Fakty są takie, że pić umie każdy, puszczać pawie też (ale nie jest to dużą sztuką), natomiast jest nią bawić się bez urwanego filmu i dziur w pamięci następnego dnia:D

 Wolny czas ma wspaniałą właściwość: można robić wszystko i nic, z większym naciskiem na NIC :) lecz niestety, jak to ktoś altruistycznie nazwał, wszystko co dobre szybko się kończy...ale na szczęście mamy juz z Angela kupione bilety na samolot do Polski i...powrotne także (wynegocjowane...) więc tu wrócimy.

W ciągu tych kilku dni działo się o wiele więcej niż w ciągu ostatnich 2 miesięcy...zdążyliśmy się z Angelą porządnie pokłócić i pogodzić...koło życia, koleje losu, następne epizody.

Aktualnie jest 2008 i nic z tego konkretnie nie wynika. Rok więcej w kalendarzu...potrzebny jest przełom. Nie wiem co dokładnie, ale myślę, że coś konkretnego (legalnego) - coś bardziej radykalnego...jeszcze mnie nie natchnęło ale mam nadzieję, że w krótce to się stanie...

 

22:04, owenangelo
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 grudnia 2007
niespodzianki te mile i te mniej mile...

Nie moze byc idealnie...to juz wiemy...

Nie dosc, ze dzis Wigilia to sam fakt wstania do pracy w tym dniu spokojnie nazwac mozna "bluznierstwem"...a wiec jak tylko jakos wtalo mi sie oczywiscie na sniadanie pojawija sie napieta atmosfera zwiazana z rytualnym muchownosieniu moim i mojej partnerki z uwagi na fakt ciaglego jej przeze mnie poganiania i ogolnym porannym rozgardiaszu...

autobus jak sie okazalo nie jezdzil co 10 min tylko informacja na przystanku widniala ze w dniu 24 grudnia autobus kursuje co pol godziny...hmm normalnie cisnienie potrafi skoczyc i bez picia filizanki kawy...hehe.... tak czy owak wystalismy sie dluzej niz zwykle.... na szczescie zapwiadal sie cieplejszy dzien, od juz kilku dni sprzyjajaca aura bez przymrozkow....

jak sie okazalo w Wigilie wszechobecna technika ustepuje prawom ponadnaturalnym...wejscie do firmy jest otwierane elektronicznie i ....padlo. Wszyscy czekali jak na pociag na dworcu...

zadzonili po ekipe technikow, ktorzy usuneli usterke i dopiero po 3 godzinach udalo sie wejsc do budynku (jak kocham takie sytuacje), na szczescie nie bylo duzo do pracy ale jakos nikomu sie nie kwapilo ani tym bardziej nie szlo...kazdy myslami byl pewnie setki metrow od tego miejsca gdzie przyszlo nam sie zebrac zbiegiem okolicznosci w ten grudniowy dzien (innymi slowy maruderzy, ktorzy nie dostali urlopu na swieta) heh

po "wielkich męczarniach" udało się skończyć prace i udac sie na jeszcze przedswiąteczne zakupy:)

Wigilia calkiem calkiem...

niestety Angela nie dala rade isc na pasterke a mi samemu tez nie wiec zostalismy w domu....

na prawde mila atmosfera...tak Angeli niestety zatesknilo sie za Polska...ale jak dostaniemy urlop to przelom stycznia zawitamy w skromne progi:)

święta święta....kolędować Malemu:)

16:47, owenangelo
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 grudnia 2007
pozny wieczór

tak...

zakupy zakupami, heh jedna z przyjemniejszych rzeczy na świecie... podobnie jak z alkoholem:) Smakuje sie smakuje az sie zapije, a na drugi dzien kac;)

heh, na pewno bedzie zadowolona:D choinka stoi, bombki powieszone i inne smakolyki:) potrawy juz przygotowane, a ja jutro musze wstac do pracy, heh kto wymyslil prace? tak tak juz wiem ksiega rodzaju, po wygnaniu z raju Bog powiedzial cos o pracy w pocie czola,....heh no coz moze nie w pocie czola ale to ranne wstawanie...a na razie radio eska uprzyjemnia wieczornie nic nierobienie:)))

POlecam kazdemy na relaksik.... taaaak moja karcie kredytowej tez sie przyda maly relaksik :P

tiaa alez mi sie nie chce dzwonic z tymi zyczeniami do tych wszystkich ludzi, co z tego ze bliskich czy dalekich, jakby nie mozna bylo to zrobic kiedy nie bedzie obciążona siec, i kto do cholery to zrozumie i sie nie obrazi....? na szczescie jest necik, stary niezawodny i do tego 20MB :D jakos sie uwine z tym "cudownym" tradycyjnym bagazem...

ale wiadomo wlazlem miedzy wrony to kracz jak i one....

23:31, owenangelo
Link Dodaj komentarz »
origin

Tiaaaa....niedzielne przedpoludnie....

wreszcie sie skusilem na zalozenie bloga...tylko wlasciwie po co ? aa tak,... czasem pamiec czlowieka zawodzi (moze ze wzgledow praktycznych, moze psychologicznych a moze po prostu dlatego ze za duzo mowie...)

ciekawie jak to sie czasem nasze zycie uklada, nigdy nie przypuszczalbym ze bede siedziec tu i teraz.

A wiec tak: troszke sie w ciagu tego roku pozmienialo. Wyemigrowalem. Nie zamierzam wracac. Czuję zadowolenie...rosnace z dnia na dzien...ale jak w kazdej historii musi byc opozycja aby nie bylo nudno. Zycie pisze ciekawsze scenariusze niz najlepsi rezyserzy na swiecie. Minely niedawno 4 miesiące:) Wszystko byloby super gdybym znalazl jakiegos dobrego tlumacza mesko-damskiego...

Kobiety maja to do siebie, ze nawet z najlepiej skonstruowanego (nakreślonego) planu zrobia papier toaletowy. Angelo nie zamierza wracac (jest tyle miejsc do odwiedzenia) ale Angela uparla sie ze nie widzi siebie w tym kraju dluzej niz to konieczne.... konieczne? przeciez nie zyjemy z koniecznosci... zyjemy zawsze dla jakis celow (mniej lub bardziej realnych) planów, marzen...no tak wszystko byloby latwiejsze gdyby nie ta milosc...

Ma swoje plusy ale i minusy czasem sie kumuluja....heh czytam tyle i slysze ze tyle singlii, ktorzy za szelka cene chca kogos zlapac albo udaja ze nie chca (ale i tak pewnie chca) gdzie kumuluja sie na portalach randkowych (targach....calorocznych) tiaaaa tylko ze jak czlowiek jest sam ma wiele wiecej mozliwosci realizacji swoich planow i ambicji, nie ma "ogona" ani dodatkowego "obciazenia"....ale jak to jest z miloscia, nie wiesz kiedy , nie wiesz jak ano skad...:)

pojawia sie, przychodzi i zmienia cale twoje zycie...zmienia twoj swiat poukladany, idealnie dopasowany do Ciebie w jeden chaos:) Jest to slodki stan niewazkosci (nie trzeba leciec w kosmos)...powoduje ze zmieniaja sie twoje, plany, cele doznaja przewartosciowania, i jak kazda jednostka centralna musi dzialac w zmieniajacym sie oprogramowaniu zewnetrznym, heh...dochodza zmienne dane nieracjonalne uczucia, inne niedajace sie pogodzic z rozumem zachowania............

ludzie pliiizzzzz niech ktos znajdzie translator miedzy plciami....zaplace :D

Czlowiek zawsze staje przed dylematami mniej powaznymi: czy kupic takie produkty na obiad czy inne, jak i trudniejszymi: wracac z ANgela do kraju czy nie wracac, z jednej strony rozstanie podobno sprzyja zaciesnieniu zwiazku, ale z drugiej strony jest to rzucanie wyzwania losowi...(jesli spotka kogos innego w kim sie zakocha....) a moze pojdzie na te swoje wymarzone studia i zacznie robic kariere i moze sobie o nas przypomni za 10 lat?? a moze....nic nie jest proste....proste by bylo jakby czlowiek nie kochal...o wiele latwiejsze...

zaczynam rozumiec co czuli niektorzy piszac tyle na ten temat...hmmm widziec zaczynam cala game uczuc od tych cudownych do tych mniej pozytywnych...ciekawie jak sie zmienia perspektywa patrzenia na wiele rzeczy przed miloscia jak i w czasie jej trwania....

jutro Wigilia...

choinka juz stoi (jeszcze nieubrana) ale sie postaramy, jeszcze dzis ide kupic prezenty:) A jej kupie Gucciego takiego jakiego zawsze lubila :) NO nic musze zbierac tylek na miasto...

12:32, owenangelo
Link Dodaj komentarz »